Przejdź do treści

Trening o 7:00, spotkania do 17:00, a wieczorem jeszcze zakupy? Brzmi znajomo. Właśnie dlatego warto wiedzieć, jak planować posiłki treningowe, żeby nie kończyć ćwiczeń na pustym baku, nie ratować się przypadkową drożdżówką i mieć siłę także po wyjściu z siłowni. Dobre jedzenie dla osoby aktywnej nie musi oznaczać życia z kalkulatorem w dłoni. Ma działać w Twoim rytmie.

Jak planować posiłki treningowe pod swój dzień

Zacznij nie od idealnej rozpiski z internetu, lecz od odpowiedzi na trzy proste pytania: o której trenujesz, jaki to trening i jaki masz cel. Inaczej zjesz przed porannym bieganiem, inaczej przed wieczornym treningiem siłowym, a jeszcze inaczej w dniu bez aktywności.

Jeśli budujesz masę mięśniową, potrzebujesz odpowiedniej podaży energii i białka w ciągu całego dnia. Gdy redukujesz, liczy się deficyt kaloryczny, ale nie warto ciąć jedzenia tak mocno, że na treningu brakuje Ci mocy. Przy aktywności rekreacyjnej najważniejsza będzie regularność, jakość produktów i dopasowanie porcji do apetytu oraz wydatku energetycznego.

Największy błąd? Traktowanie jednego posiłku jako magicznego paliwa. Forma nie robi się od banana zjedzonego pięć minut przed wejściem na bieżnię. O wyniku, regeneracji i komforcie decyduje cała doba, a przy regularnych treningach – cały tydzień. Posiłek przed i po ćwiczeniach pomaga, ale nie uratuje jadłospisu opartego na kawie, pomijaniu obiadu i wieczornym nadrabianiu wszystkiego naraz.

Posiłek przed treningiem – energia bez ciężaru na żołądku

Przed treningiem organizm potrzebuje przede wszystkim energii dostępnej w wygodnej formie. Dla wielu osób dobrze sprawdzają się węglowodany: pieczywo, ryż, kasza, płatki owsiane, makaron, owoce czy ziemniaki. W zależności od pory i wielkości porcji warto dołożyć białko, na przykład jajka, nabiał, tofu, mięso albo strączki.

Duży posiłek najlepiej zjeść około 2-3 godziny przed ćwiczeniami. To może być ryż z kurczakiem i warzywami, makaron z łososiem albo owsianka z jogurtem i owocami. Taki zestaw dostarcza paliwa, a jednocześnie ma czas, by się strawić.

Gdy do treningu zostało 30-60 minut, postaw na mniejszą przekąskę. Banan, skyr z owocami, wafle ryżowe z twarożkiem czy koktajl będą zwykle lepszym wyborem niż tłusty burger albo ogromna miska curry. Tłuszcz i bardzo duża ilość błonnika nie są „złe”, po prostu tuż przed intensywnym ruchem mogą długo zalegać w żołądku. A przysiady z uczuciem ciężkości? Na brodę Neptuna, można sobie tego oszczędzić.

A co z treningiem rano?

Jeśli ćwiczysz wcześnie i pełne śniadanie nie przejdzie Ci przez gardło, nie zmuszaj się. Wypij wodę, kawę, jeśli dobrze ją tolerujesz, i sięgnij po małą porcję łatwych do strawienia węglowodanów. Może to być owoc, kilka daktyli lub pół porcji koktajlu. Po treningu zaplanuj natomiast konkretne śniadanie z białkiem i węglowodanami.

Trening na czczo także nie jest automatycznie błędem. U części osób sprawdza się przy spokojnym spacerze, jodze czy krótkim cardio. Przy wymagającym treningu siłowym, interwałach lub długim biegu może jednak obniżać komfort i jakość pracy. Obserwuj ciało, zamiast kopiować cudzy schemat.

Posiłek po treningu – regeneracja, nie wyścig z zegarem

Po ćwiczeniach dobrze zjeść posiłek zawierający białko i węglowodany. Białko wspiera regenerację mięśni, a węglowodany pomagają odbudować zapasy energii. Nie musisz jednak wpadać do kuchni w ciągu dokładnie 15 minut po ostatniej serii. Jeśli jadłeś pełny posiłek przed treningiem, masz większy luz.

Praktycznym celem dla większości aktywnych osób będzie porcja zawierająca około 20-40 g białka, zależnie od masy ciała i całego jadłospisu. W praktyce może to być obiad z mięsem, rybą lub tofu, tortilla z pełnowartościowym nadzieniem, kanapki z pastą jajeczną albo jogurt wysokobiałkowy z płatkami i owocami.

Po długim treningu wytrzymałościowym, dwóch jednostkach w ciągu dnia albo mocnej sesji nóg węglowodany nabierają szczególnego znaczenia. Wtedy nie demonizuj ryżu, makaronu czy pieczywa. To nie „zepsuty” posiłek, tylko rozsądne wsparcie dla organizmu, który właśnie wykonał konkretną pracę.

Białko, węglowodany i tłuszcze – bez makro-paniki

Dieta treningowa nie polega na jedzeniu kurczaka z ryżem siedem razy w tygodniu. Owszem, białko ma znaczenie, ale równie ważne są energia, warzywa, owoce, nawodnienie i zwyczajna przyjemność z jedzenia. Monotonia potrafi wykończyć najlepszy plan szybciej niż zakwasy.

Białko rozłóż w 3-5 posiłkach w ciągu dnia. Dzięki temu łatwiej zadbać o sytość i regularnie dostarczać aminokwasy. Węglowodany zwiększaj głównie w okolicy bardziej wymagających treningów, szczególnie gdy zależy Ci na wydolności i progresie. Tłuszcze są potrzebne między innymi dla hormonów i wchłaniania witamin, ale ich największe porcje lepiej zostawić na posiłki bardziej oddalone od intensywnej aktywności.

Nie każdy potrzebuje identycznej ilości makroskładników. Osoba trenująca siłowo trzy razy w tygodniu, biegacz przygotowujący się do półmaratonu i ktoś, kto robi pilates po pracy, mają różne potrzeby. Dieta Low Carb może pasować części osób, ale przy dużej objętości treningów wytrzymałościowych często trudniej na niej utrzymać energię. Z kolei dieta keto nie jest uniwersalnym skrótem do formy – wymaga świadomego wdrożenia i nie będzie optymalna dla każdego rodzaju aktywności.

Planowanie na cały tydzień wygrywa z perfekcją

Najłatwiej polec w środę, kiedy lodówka świeci pustkami, a do treningu zostało 40 minut. Dlatego zamiast codziennie wymyślać menu od zera, zaplanuj bazę na kilka dni. Wystarczy ustalić godziny treningów, wybrać posiłki przed i po nich oraz zabezpieczyć proste przekąski awaryjne.

Dobrze mieć pod ręką produkty, które nie wymagają wielkiej operacji kulinarnej: owoce, jogurty, pieczywo, hummus, gotowe porcje ryżu, serek wiejski, mrożone warzywa czy orzechy. Nie chodzi o to, by każdy posiłek był instagramową kompozycją. Chodzi o to, by w kluczowym momencie mieć co zjeść.

Jeśli nie masz czasu gotować, catering dietetyczny może zdjąć z Ciebie liczenie kalorii, zakupy i codzienne główkowanie nad pudełkami. W diecie Sport od Boxów Szczęścia wybierasz kaloryczność dopasowaną do celu, a gotowe posiłki pomagają utrzymać rytm nawet wtedy, gdy dzień robi fikołka między biurem a siłownią. To wygoda, która nie musi smakować jak kompromis.

Dni treningowe i dni odpoczynku

W dni bez treningu nie musisz „zasługiwać” na jedzenie ani drastycznie ucinać kalorii. Regeneracja też potrzebuje energii. U części osób naturalnie spada apetyt i można zmniejszyć porcję węglowodanów, ale białko, warzywa i regularne posiłki nadal zostają w grze.

Jeżeli po treningu masz wilczy głód, przeanalizuj wcześniejszą część dnia. Często problemem nie jest brak silnej woli wieczorem, tylko za mało jedzenia przed aktywnością. Jeśli zaś stale czujesz senność, mdłości albo brak mocy, przetestuj inną porę posiłku, mniejszą porcję lub mniej tłuszczu przed treningiem.

Nie zapominaj o wodzie i elastyczności

Odwodnienie potrafi obniżyć wydolność, pogorszyć koncentrację i nasilić ból głowy. Pij wodę regularnie przez cały dzień, nie dopiero wtedy, gdy zaczynasz ćwiczyć. Przy długim wysiłku, upale i intensywnym poceniu przydadzą się też elektrolity.

Nie panikuj też, gdy raz zjesz inaczej niż plan. Kolacja po treningu o 22:00 nie przekreśla efektów, podobnie jak pizza zjedzona ze znajomymi w sobotę. Plan ma wspierać Twoje życie, a nie zamieniać je w dietetyczny projekt zarządzania kryzysowego. Wybierz taki rytm posiłków, po którym czujesz energię na treningu, spokój w głowie i prawdziwą ochotę, by wrócić na kolejny.

Witaj, październiku! Złóż zamówienie na dietę powyżej 21 dni i zyskaj 37% rabatu na wszystkie diety!